Burka i nikabu
Jak ważna jest odzież i ubrania we współczesnym świecie? Oczywiście tutaj zdania będą bardzo podzielone. Dla mnie kwestia ubioru jest rzeczą bardzo ważną, jednak po przeczytaniu poniższego tekstu (nie pamiętam już gdzie), ośmielam się stwierdzać iż kwestia powagi w kwesti odzieży nabiera znacznie innego wymiaru. Zresztą zobaczcie sami.
Obserwując konflikty jakie istnieją miedzy ludnością muzułmańską zamieszkującą w Europie Zachodniej, a europejczykami można dojść do wniosku, że ma ona podstawy „odzieżowe”. Sprawa rozgrywa się wokół tzw. burek, tradycyjnych muzułmańskich nakryć głowy.Osobiście wydaje mi się, że powinno pozwolić się nosić ludziom jak im się tylko podoba chociaż już sama nie wiem... może moje myślenie jest zbyt mocno zakorzenione w mainstreamie.
Według badań gazety Financial Times, bardziej niż ktokolwiek inny, Francuzi są gotowi przyjąć prawo analogiczne do belgijskiego. 70 procent Francuzów jest gotowych przyjąć te prawo (dla porównania „za” wprowadzeniem tego prawa jest także 65 procent Hiszpanów, 63 procent Włochów, 57 procent Anglików i 50 procent Niemców). 19 maja w Zgromadzeniu Narodowym będzie przedstawiony projekt ustawy o zakazie noszenia burki i nikabu.
Co prawda, w odróżnieniu od belgijskiego, francuskie prawo pozwala zakrywać twarz nie tylko na świętach narodowych oraz „ze względów medycznych i zawodowych zasłanianie twarzy jest uzasadnione” (to oznacza, że za zakrycie kaskiem lub bandażem nic Wam nie grozi). Przy tym zastrzega: „podżeganie do ukrywania twarzy ze względność na przynależność do określonej płci” jawi się jako przestępstwo. Innymi słowy nie można zmuszać swojej żony do noszenia nikabu. Grozi za to jeden rok więzienia i wysoka belgijska kara 15 tysięcy Euro.
Prawo jeszcze nie przyjęte, a strony konfliktu kipią. Tym bardziej, że rząd chce przyjąć je jak można najszybciej, do wakacji parlamentarnych, drogą „pilnego głosowania”.
W odpowiedzi oburzony chór pyta: w czasie kryzysu nie ma ważniejszych rzeczy?